Znasz to uczucie, gdy budzisz się zmęczony, mimo że spałeś osiem godzin, a codzienne sprawy idą jak po grudzie? Często szukamy przyczyny w stresie lub pogodzie, ale rzadko patrzymy na to, co trzymamy w zasięgu ręki. W 2018 roku usłyszałam od babci radę, która brzmiała jak zwykły zabobon, ale całkowicie zmieniła atmosferę w moim mieszkaniu.
Okazuje się, że niektóre przedmioty działają jak kotwica dla naszej energii. Nie chodzi o magię, ale o psychologię przestrzeni. Kiedy pozbyłam się tych trzech rzeczy, nagle poczułam, że w domu w końcu da się oddychać, a problemy zaczęły rozwiązywać się same.
Kubek z pęknięciem to komunikat dla Twojej podświadomości
Wielu z nas ma ten ulubiony kubek z małym odpryskiem, którego szkoda wyrzucić. Babcia zawsze powtarzała: „pęknięte naczynie to pęknięte życie”. Brzmi dramatycznie? Może, ale spójrz na to z innej strony. Używanie uszkodzonych rzeczy buduje w nas poczucie tymczasowości i braku dostatku.
- Pijąc z wyszczerbionej szklanki, podświadomie godzisz się na półśrodki i niedoskonałość.
- Naczynia kojarzą się z gościnnością i domowym ogniskiem – jeśli są zniszczone, tracisz komfort we własnym salonie.
- Codzienne obcowanie z defektem osłabia Twoją motywację do sięgania po to, co najlepsze.
Pamiątki, które parzą w dłonie
To był dla mnie najtrudniejszy krok. Chodzi o ubrania po byłych partnerach, listy od toksycznych przyjaciół czy prezenty od osób, które nas skrzywdziły. Nawet jeśli te rzeczy leżą głęboko w szafie, sam fakt ich posiadania blokuje miejsce na nowe relacje.

W mojej praktyce zauważyłam, że wystarczy jedno spojrzenie na stary sweter wiążący się z bolesnym rozstaniem, by natychmiast popsuć sobie humor na resztę dnia. Twój dom powinien być azylem, a nie archiwum przykrych wspomnień. Jeśli coś wywołuje u Ciebie smutek lub złość choćby przez sekundę – miejsce tego przedmiotu jest w śmieciach.
Zatrzymany czas, czyli martwe mechanizmy
Ostatnią rzeczą, którą wskazała babcia, były niedziałające zegary. Nieważne, czy to elegancki zegarek naręczny, który czeka na wymianę baterii od roku, czy stary budzik na regale. Zepsuty zegar stwarza aurę zastoju.
Zauważ, że wchodząc do pokoju, gdzie zegar stoi w miejscu, odnosisz wrażenie, że czas przestał płynąć. To demotywujące i wywołuje uczucie marazmu. Zasada jest prosta: albo naprawiasz zegar w tym tygodniu, albo się z nim żegnasz. Ruch wskazówek to symbol progresu, którego każdy z nas potrzebuje.
Jak zrobić pierwszy krok?
Nie musisz od razu robić remontu. Zacznij od jednego wieczoru i przejdź się po mieszkaniu z workiem na śmieci. Sprawdź dokładnie spody talerzy i zajrzyj do szuflad ze „starociami”. Gwarantuję, że po wyrzuceniu tych trzech typów przedmiotów, poczujesz natychmiastową ulgę.
A Ty masz w domu takie „eksponaty”, których od dawna chcesz się pozbyć, ale jakoś brakuje odwagi? Co najbardziej psuje Ci nastrój w Twojej przestrzeni?









