Wyobraź sobie kolację w miejscu, które jako jedyne przetrwało niszczycielskie trzęsienie ziemi z 1755 roku. Podczas gdy reszta Lizbony obracała się w gruz, te konkretne kolumny i sklepienia stały niewzruszone. Dziś, zamiast mnichów, spotkasz tu ekscipującą kuchnię, która łączy sacrum z… popcornem.
Odwiedziłem restaurację Capítulo, ukrytą w sercu Lizbony, zaledwie kilka kroków od gwarnego Chiado. To nie jest zwykłe wyjście na miasto; to jedzenie wewnątrz historii, która zaczęła się w 1242 roku. Szczerze mówiąc, rzadko kiedy miejsce robi tak przytłaczające, a jednocześnie kojące wrażenie od samego progu.
Sala, o której zapomniał czas
Wchodząc do środka, od razu czujesz chłód potężnych murów. To tutaj dominikanie zbierali się na narady, decydując o losach swojej wspólnoty. Co ciekawe, między stolikami znajdziesz autentyczne grobowce. Jeden z nich skrywa historię Doni Lourençy, która – jak głoszą legendy – całkowicie dominowała nad swoim mężem, co na tamte czasy było obyczajowym skandalem.
Wielu turystów omija takie miejsca, bojąc się „muzealnej” sztywności. W Capítulo jest jednak inaczej – to Smart Casual w najlepszym wydaniu. Jest elegancko, ale bez zadęcia, które znamy z niektórych warszawskich czy krakowskich restauracji premium.

Smaki, które zaskakują nawet koneserów
Zamiast nudnych przystawek, na dzień dobry dostajesz ciepły chleb na zakwasie z octem figowym. Ale prawdziwa zabawa zaczyna się później. Oto co najbardziej zapadło mi w pamięć:
- Płonący koktajl: „Cavalo de Chamas Vermelhas” to pozycja obowiązkowa na Instagram. Dosłownie staje w ogniu na Twoich oczach.
- Wieprzowina z popcornem: Brzmi jak szaleństwo? Pieczony boczek podawany z pikantnym popcornem to genialne połączenie tekstur, którego musisz spróbować.
- Dorsz w misji specjalnej: Smażona ryba z majonezem pietruszkowym i purée z marchewki z miso rozpływa się w ustach.
Mały trik dla odwiedzających
Jeśli planujesz wizytę, nie kończ na samym deserze (choć sernik z creme brûlée jest obłędny). Poproś obsługę o pokazanie otwartego wirydarza. To dawna apteka klasztorna, gdzie uprawiano cytrusy i zioła na lecznicze mikstury. To idealne miejsce na chwilę oddechu po sytym posiłku.
Czy warto zjeść wśród grobowców?
Capítulo udowadnia, że historia nie musi być nudna ani zakurzona. To lekcja tego, jak Portugalia potrafi celebrować przeszłość, dodając do niej odrobinę nowoczesnej pikanterii. Ceny są adekwatne do jakości, a klimat miejsca jest wart każdej wydanej waluty.
A Wy? Odważylibyście się na kolację w sali z grobowcami, czy uważacie, że to lekka przesada jak na wieczorne wyjście? Dajcie znać w komentarzach!









