Zauważyliście, że w witrynach popularnych sklepów w Warszawie czy Krakowie coraz częściej pojawiają się motywy, które na pierwszy rzut oka kojarzą się z egzotyczną podróżą? To nie przypadek. Choć kalendarzowa zima w Polsce wciąż trzyma się mocno, świat mody opanował gorący trend: Rok Chińskiego Konia Ognia. To coś więcej niż horoskop – to estetyka, która właśnie staje się symbolem prestiżu.
Symbolika, która wygrywa z minimalizmem
W mojej pracy redakcyjnej rzadko widzę, by globalne marki tak zgodnie stawiały na jeden motyw. Koń Ognia to w chińskiej tradycji symbol energii, pasji i niepowstrzymanego ruchu. W tym roku projektanci zrezygnowali z nudnych beżów na rzecz intensywnej czerwieni i złotych akcentów, które mają przyciągać szczęście (i spojrzenia przechodniów).
Wiele osób omija te kolekcje, myśląc, że to tylko sezonowa ciekawostka. To błąd. Oto co przygotowały największe domy mody:

- Longchamp: Klasyczne torebki zyskały nową interpretację – złoty koń na tle głębokiego burgundu.
- Tod’s: Kultowe modele, jak Mary Jane, w wersji z błyszczącej czerwonej skóry.
- Pandora: Specjalne charmsy, które stają się osobistym talizmanem na nadchodzące miesiące.
- Vacheron Constantin: Luksus w najczystszej postaci – zegarek z koniem wyrzeźbionym w szczerym złocie.
Jak nosić te trendy w polskich realiach?
Nie musisz od razu ubierać się na czerwono od stóp do głów. Wystarczy jeden mocny akcent, aby przełamać szarość naszej aury. Właśnie to zauważyłem podczas ostatniego spaceru po Nowym Świecie – mała czerwona torebka lub złoty detal przy butach potrafi całkowicie odmienić klasyczny, wełniany płaszcz.
Gdzie szukać tych perełek?
Większość limitowanych edycji jest już dostępna w salonach stacjonarnych w największych galeriach handlowych oraz w butikach typu Fashion Clinic. Warto się spieszyć, bo kolekcje „kapsułowe” mają to do siebie, że znikają szybciej niż ostatni śnieg.
Pamiętajcie, że czerwień w tym wydaniu nie jest agresywna – projektanci postawili na szlachetne odcienie carmine i bordeaux, które świetnie współgrają z typowo słowiańskim typem urody.
A Wy co sądzicie o wprowadzaniu orientalnych symboli do naszej garderoby? Czy czerwony zegarek lub torebka to dla Was hit, czy może zbyt odważny krok? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!









