Wychodzisz spod prysznica i czujesz się jak w tropikalnej dżungli? Lustro „płacze”, ręczniki pozostają wilgotne aż do wieczora, a na fugach zaczynają pojawiać się te przeklęte czarne kropki. Jeśli Twoja wentylacja ledwo dycha lub w ogóle jej nie ma, mam dla Ciebie kilka sprawdzonych trików, które uratują Twoje ściany przed grzybem bez kucia płytek.
Pułapka zamkniętych drzwi
Większość z nas po kąpieli odruchowo zamyka drzwi do łazienki, żeby „nie puszczać pary na mieszkanie”. To największy błąd. W ten sposób tworzysz w środku termos, w którym wilgoć nie ma dokąd uciec i wgryza się prosto w tynk. Wystarczy zwykły ogranicznik do drzwi, który wymusi szczelinę o szerokości 5-10 centymetrów.
- Powietrze musi krążyć, aby osuszyć ściany.
- Brak kratki wentylacyjnej w dolnej części skrzydeł drzwiowych to wyrok dla łazienki.
- Mikrowentylacja w oknie (jeśli je masz) powinna być zawsze otwarta.

Sól zamiast drogich osuszaczy
Zauważyłem, że wiele osób wydaje fortunę na elektryczne pochłaniacze, podczas gdy rozwiązanie znajduje się w kuchennej szafce. W Twojej łazience może stanąć elegancka ceramiczna miska z gruboziarnistą solą. To nie tylko dekoracja, ale naturalny magnetyzm dla cząsteczek wody.
W mojej praktyce najlepiej sprawdza się dodanie do soli kilku kropel olejku z drzewa herbacianego. Nie tylko obłędnie pachnie, ale ma silne działanie przeciwgrzybicze. Postaw taką miskę blisko miejsca, gdzie zbiera się najwięcej pary, a zobaczysz, jak szybko sól zacznie twardnieć, pijąc wilgoć z powietrza.
Zasada suchego ręcznika
To brzmi mało wygodnie, ale jest kluczowe: mokry ręcznik po prysznicu musi opuścić łazienkę. Gruba bawełna trzyma wodę godzinami, działając jak stały nawilżacz powietrza w zamkniętym pomieszczeniu. Jeśli nie masz gorącej drabinki grzejnej, wynieś ręcznik do pokoju lub na balkon – łazienka wyschnie wtedy trzy razy szybciej.
A jak Wy radzicie sobie z parującym lustrem po kąpieli? Macie swoje domowe patenty na szybkie wietrzenie?









