Większość z nas nie wyobraża sobie porannego lotu bez kubka gorącej kawy, która ma postawić nas na nogi przed lądowaniem w Warszawie czy Berlinie. Okazuje się jednak, że ten niewinny rytuał może być największym błędem, jaki popełniasz w chmurach. Personel pokładowy ma ku temu jeden, bardzo konkretny powód, o którym rzadko mówi się pasażerom prosto w twarz.
Jeden z popularnych stewardów, znany w sieci jako ichbinvin, wywołał prawdziwą burzę, ujawniając kulisy przygotowywania napojów w samolotach. Problem wcale nie leży w samej jakości ziaren, ale w tym, co dzieje się za kulisami pokładowej kuchni.
Brudna tajemnica metalowych dzbanków
Większość pasażerów obawia się jakości wody w zbiornikach samolotu. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwym problemem są pojemniki i dzbanki, w których parzy się kawę i herbatę.
- Dzbanki są myte niezwykle rzadko i pobieżnie ze względu na krótki czas postoju między lotami.
- Stewardzi często mają zakaz wylewania resztek płynów do zlewów kuchennych, więc robią to w… toaletach.
- Istnieje ogromne ryzyko przenoszenia bakterii z okolic misek ustępowych z powrotem do kuchni na tych samych naczyniach.
Jak zauważa ekspert, o ile linia lotnicza nie posiada dedykowanego, profesjonalnego ekspresu ciśnieniowego, picie „standardowej” kawy z dzbanka to proszenie się o problemy żołądkowe. Bakterie i drobne cząsteczki, które krążą w zamkniętym obiegu czyszczenia naczyń, to coś, czego wolisz uniknąć podczas urlopu.

Grzechy główne podczas wchodzenia na pokład
Kawa to nie wszystko. Często sami fundujemy sobie stres już na etapie gate’u. Eksperci od etykiety, Jackie Vernon-Thompson oraz Jodi RR Smith, wskazują na błędy, które spowalniają boarding i irytują współpasażerów bardziej niż płaczące dziecko.
Co robimy źle, zanim jeszcze usiądziemy?
Wielu podróżnych blokuje przejście, próbując na siłę upchnąć bagaż podręczny, ignorując kolejkę za plecami. Ale są też inne, mniej oczywiste wpadki:
- Szturmowanie bramki: Tłoczenie się przy wejściu, gdy wywoływana jest inna grupa, tworzy niepotrzebny chaos.
- Brak przygotowania: Szukanie karty pokładowej w telefonie dopiero przy stewardessie to gwarancja „krzywych spojrzeń” od reszty pasażerów.
- Blokowanie korytarza: Zatrzymywanie się, by porozmawiać ze znajomym lub wyciągnąć coś z walizki, gdy cały samolot stoi za Tobą.
Moja rada: Zawsze miej telefon z biletem w ręku i wejdź na pokład z już przygotowaną bluzą lub książką, którą chcesz mieć pod ręką. Nie otwieraj schowka nad głową pięć razy – zrób to raz, sprawnie i usiądź na miejscu.
Zasada „czystych rąk” i spokoju
By podróż przebiegła bezproblemowo, warto wstrzymać się z prośbami do personelu, dopóki wszyscy nie zajmą swoich miejsc. Stewardzi są wtedy w trybie „bezpieczeństwo”, a nie „serwis”. Jeśli chcesz uniknąć pokładowych bakterii, zamiast kawy wybierz fabrycznie zamkniętą wodę butelkowaną lub sok z puszki.
A Wy, jakie macie doświadczenia z jedzeniem i napojami w samolotach? Czy po przeczytaniu o sposobie czyszczenia dzbanków nadal macie ochotę na „małą czarną” nad chmurami?









